1 miesiąc życia i koniec połogu

„Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam… „ Nie wiem kiedy zleciał już taki szmat czasu, tak szybko jak pstryknięcie palcami. I jesteśmy teraz już tutaj.
Ten wpis miał się ukazać w piątek jednak z przyczyn logistycznych nie wyszło, więc jest dziś. 
Cztery dni temu minęło 6 tygodni odkąd nasza córeczka jest z nami. 6 tygodni to również koniec połogu, czyli od tej pory mój organizm będzie funkcjonował znów jak przed ciążą.

Teraz nie będzie zmiłuj, mimo, że przez ciążę raczej nie przytyłam, brzuszek został (tak, te batoniki eh..), więc trzeba się wziąć za siebie – lato tuż tuż.

 Jak nam minął pierwszy miesiąc? 
Było sporo spania, sporo karmienia, sporo zmieniania pieluszek, sporo zmęczenia, dużo przytulania, sporo masażów brzuszka, pierwsze przygody z chustonoszeniem i miły bonus.:)
Córeczka większą cześć tego miesiąca przespała z piersią w buzi:). Mimo, że było to dla mnie męczące, wciąż leżeć przy niej, teraz już nie żałuję tych chwil (o karmieniu napiszę wam kiedyś inny wpis jak nabiorę jeszcze większego doświadczenia, bo początki i adaptacja do tego nie była dla mnie prosta i mnie nikt wcześniej nie uświadomił jak to jest, więc frustracja była, ale o tym innym razem). Przez cały ten okres noworodkowy mała budziła się na jedzenie i gdy bolał ją brzuszek. Już wam wcześniej o tym pisałam, przy każdej zmianie pieluszki i nie tylko masowaliśmy jej brzuszek, żeby jej jakoś pomóc, chociaż nie było w zasadzie jak. Mam nadzieję, że jednak jej pomagaliśmy. Na szczęście ten etap mam nadzieję, już mamy za sobą. Nie ma boleści, więc wszyscy jesteśmy zadowoleni.
Jak chyba każde dzieciątko zauważyliśmy, że uwielbia być noszona, jak tylko nabraliśmy pewności do niej, od razu wsadziliśmy ją w chustę. Na instagramie i tutaj we wpisie mogliście zobaczyć nas zamotane. Wtedy miała trzy tygodnie. Od tamtej pory, gdy jest niespokojna lub gdy muszę coś zrobić, np zjeść lub napisać wpis, śpi na mnie w chuście i widzę, że jest szczęśliwa, że jest tak blisko mnie. Btw. przy pisaniu tego wpisu również jest tutaj. 
Pod koniec miesiąca zaskoczyła nas pierwszymi niewinnymi uśmiechami tym razem już nie przez sen. Nasza radość przeogromna, no i zaczyna się powoli interakcja.
Pierwszy miesiąc życia dziecka to tak naprawdę poznawanie i przyzwyczajanie sie do nowej sytuacji i dziecka i rodziców. Dziecko dopiero co wyszło z brzuszka, dlatego trzeba dać mu czas na adaptację. Chyba każdy w takiej sytuacji był rozkojarzony i przestraszony.  🙂
Świeżo upieczonym mamom, jeśli będą mnie czytać, życzę cierpliwości i wytrwałości. Mimo trudności celebrujcie ten czas, bo jest niepowtarzalny i jedyny. Najważniejsze co teraz można dać to SIEBIE.

 

Do następnego,
Magda:*
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszam do polubienie mnie 

Written By
More from Magda

Czy warto podróżować z maluchem?

Gdańsk, godzina 21:38 – malutka już śpi, mąż bierze prysznic, a ja...
Read More