Jak przetrwać chorobę, gorączkę i radzić sobie bez leków.

gorączka choroba covid
Wiem, choroby nie są fajne. Ostatnio aż zanadto mogłam się o tym przekonać. Ten rok bardzo mnie doświadczył w chorowanie moje i dosłownie całej rodziny. Ten rok, jak inne wcześniej , nawet powiedziałabym, że wcześniej nic takiego wogóle się nie zdarzało. W każdym razie wiele sobie uświadomiłam, prawdopodobnie wiem dlaczego chorowałam, choć jeszcze to szczegółowiej będę badać i, ale jak wiadomo w zdrowiu jest więcej składowych przyczyniających się do zdrowia, nie tylko dieta (ale o tym innym razem). A teraz wracając do przetrwania w chorowaniu i gorączkowaniu…

Mam takie zdanie, że gorączka nam pomaga, trzeba jej tylko a raczej ciału dać działać. Gdy podnosi się temperatura ciała wszystkie patogeny i nie potrzebne stwory giną. Dlatego też gorączka to dobra rzecz, byle nie była za długo i trzeba ją kontrolować, a gdy będzie zbyt wysoka “zbijąć ją” najprostszym domowym sposobem, który przekazała mi mama, a jaj babcia i pewnie sięga to jeszcze dalej.

Ostatnimi czasy u mnie podczas choroby temperatura ciała podnosi się do 39,5 a nawet ciut wyżej. Pozwalam jej się utrzymywać i nie zbijam przez kilka godzin, czekając co się będzie działo, czy będzie rosła czy jednak zacznie maleć. Gdy mija ten czas a temperatura nadal jest wysoka, a ja już nie mam siły na nic, zbijam temperaturę okładami. Najczęściej jest tak, że ja idę wtedy spać, temperatura spada, a ja potem budzę się już z niższą. A ja dalej leżę i odpoczywam.

gorączka,

Domowy sposób na obniżenie temperatury

Potrzeba: 5 łyżek octu spirytusowego
10 łyżek wody

Wymieszać i najpierw wytrzeć miksturą nogi od ud aż po paluszki u stóp zaczynając od lewej nogi, następnie to samo zrobić z rękami, a na końcu schować się pod kołdrę, dobrze ogrzewać. W miksturze wymoczyć jeszcze ściereczkę, wyrznąć ją i nałożyć na czoło.

Po okładzie najczęściej temperatura ciała spada.
Chciałam oczywiście wspomnieć, że ja nikomu nie radzę, aby tak robił, dzielę się tylko tym jak to u mnie działa, wiec pamiętaj, że wszystko robisz na własną odpowiedzialność.

Kolejnym ważnym aspektem w chorowaniu i gorączkowaniu jest to, że gdy ma się wysoką gorączkę nie chce się jeść. I uważam, że warto uszanować ciało i w tym czasie nie dawać mu nic do jedzenia. Przez cały czas gorączkowania zachowuję post. Nic nie jest tylko piję wodę. Wtedy pozwalam ciału spokojnie robić to co ma robić nie przeszkadzając mu jedzeniem, które musiałoby strawić zamiast się w tym czasie naprawiać. Dopiero gdy temperatura ciała normuje się, znów nabieram ochoty na jedzenie i dopiero wtedy zaczynam jeść. Najczęściej melona. Melon to najlepszy posiłek po gorączce i wycieńczeniu organizmu po męczącej chorobie. A potem to już robi się coraz lepiej.

To właśnie są moje doświadczenia z gorączkowaniem, mam nadzieję, że odczarowałam tutaj trochę chorowanie i to, że nie trzeba wcale brać żadnych lekarstw na obniżenie temperatury, że wszystko jest w porządku, że wysoka temperatura w czasie choroby jest normalna i nie trzeba nadmiernie się jej bać, tylko kontrolować i nieinwazyjnie obniżyć jeśli jest taka potrzeba.
W każdym razie najważniejsze to odpoczywać i dać sobie czas na oczyszczenie się i wyzdrowienie. JA chociaż nie przepadam za chorowaniem (no bo kto lubi) wiem zawsze, że to jest dobre dla mnie i po niej wrócę jeszcze o wiele bardziej silniejsza.

Pozdrawiam,
Madzia:)

Written By
More from Magda
BLW, czyli bobas lubi wybór. Czy warto stosować BLW?
Czy BLW to same problemy? A może jednak warto? Opowiem wam dziś...
Read More