PROJEKT 333 – podsumowanie, czyli czego się nauczyłam

Bałam się spróbować tego wyzwania, bałam się, że jak wiele razy wcześniej i tego nie uda mi się dokończyć. Jednak nawet jak się wcześniej coś nie udaje, nie wolno się podawać i z wiarą, i nadzieją próbować czegoś nowego. Bez prób nigdy nie będzie efektów, a każde wyzwanie i wyjście ze strefy komfortu wzmacnia nas i pomaga poznać nas samych.


Co to za projekt?

Nie każdy mnie śledzi na bieżąco, więc poniżej mały skrót o co chodziło w tym wyzwaniu.
Projekt 333, to wyzwanie, którego podjęłam się na początku stycznia. Zadanie polegało na tym, że miałam wybrać sobie 33 rzeczy ze swojej aktualnej garderoby i przez 3 miesiące chodzić tylko w nich. Nic więcej nie kupować, nic nie zmieniać, nic nie kombinować. W skład 33 rzeczy wchodziły ubrania, buty, i akcesoria. Po dokładny opis projektu odsyłam do mojego pierwszego wpisu z tej serii  Sztuka Prostoty – czyli  Projekt 333. A jeśli chcesz zobaczyć w czym postanowiłam chodzić przez całe 3 miesiące zajrzyj tutaj Maternity Capsule Wardrobe. Mój plan na 3 miesiące. W tej serii ukazał się również wpis Projekt 333 – 3 zestawy Ciężarówki:).

Mówiąc w skrócie – opłacało się. Wiele dowiedziałam się o sobie, wiele nauczyłam. Wiele również oszczędziłam.
Jak pamiętacie, robiąc research wszystkich swoich rzeczy wybrałam z nich 32 dając sobie lekkie pole do manewru, jeśli zakochałabym się w jakiejś rzeczy tak bardzo, że musiałbym ją mieć. Jednak tak się nie stało.:) Wytrwałam. Nie było aż tak ciężko.

Co mi się spodobało?

Już ponad trzy miesiące minęły. Przez te trzy miesiące nie miałam ani jednego dnia zawahania. Bardzo spodobał mi się motyw nie tracenia czasu na wybór ubrania czy dodatków. Bardzo spodobał mi się to, że nie mam w końcu wypchanej szafy, tylko wszystko wisi ładnie i schludnie i czeka na swoją kolej. I wreszcie spodobało mi się to, że nie ma sterty wieszaków i niechcianych, nielubianych ubrań. Wszystko znalazło swoje miejsce.
Wielką zaletą projektu była duża oszczędność finansowa. Przez 3 miesiące nie wydałam ani złotówki na ciuchy, buty czy biżuterię. Moje konto poczuło ulgę. Czy czułam się przez to jakaś zła, gorsza? Stanowczo nie. Wręcz poczułam dumę i wewnętrzny spokój.

Co dalej?

Pierwszy etap projektu 333 uważam za zakończony. Ostatnio jestem pochłonięta innymi sprawami, więc nie mam czasu na zaplanowanie kolejnych zestawów na następne 3 miesiące, ale myślę, że za jakiś czas znów zrobię sobie taki reset. Napewno nie wrócą do szafy wszystkie rzeczy, ale narazie nie będę się ograniczała do 33. Teraz ważna jest dla mnie przejrzystość i dobrze dobrane kolorystycznie ubrania, więc będę stara się nad tym pracować i do tego dążyć.

Czego się nauczyłam?

3 najważniejsze rzeczy, które wyniosłam biorąc udział w wyzwaniu
1. Teraz wiem, że kolejny ciuch do szczęścia nie jest mi potrzebny, że ważna jest przemyślana, dobrze zorganizowana, zaplanowana i przejrzysta garderoba.
2. Ubrania mają zdobić człowieka. Nauczyłam się tego, że lepiej wydać więcej na np. jedną bluzkę, ale porządną, dobrej jakości niż kupować 3-4 kiepskie i nie pasujące do niczego konkretnego. Teraz będę stawiała na jakość ponad ilość.
3. Kompulsywnym zakupom mówię stanowczo nie. Nauczyłam się, że fajnie jest mieć więcej pieniędzy na koncie i przeznaczać ja na coś wspanialszego, jak wyjazdy, czy nawet częstsze wyjścia do restauracji. A jeśli nie wydawać, to odłożyć i niech czekają na inny ich ważniejszy czas. Bez sensu jest wydawać kasę zbyt często na tak przyziemne rzeczy, które zadowalają tylko przez chwilę, a nie dają żadnych wspomnień.

Nadal lubię mieć coś fajnego i coś nowego, ale teraz staram się aby moje decyzje były bardziej przemyślane. Wręcz zaczęłam (nawet nieświadomie) stosować zasadę tygodnia, czyli jeśli przez kolejny tydzień myślę o danej rzeczy, to ją kupuję, jeśli zapomnę oznacza to, że nie była mi tak naprawdę potrzebna.
Fajnie było podjąć to wyzwanie, nie żałuję i jeśli znów zacznę zbaczać z drogi, którą sobie wybrałam, zapewne ponownie podejmę się go, aby sobie przypomnieć co jest ważniejsze.
I nie chodzi mi tutaj tylko o ciuchy i akcesoria, również o sprzęty kuchenne, dodatki do kuchni czy różnego rodzaju elementy wystroju pokoi, szczególnie ważne jest to, jeśli nie ma się dużego domu żeby to wszystko pomieścić.

Niech to będzie hasło podsumowujące projekt 333.
Jeśli czujecie, że z wieloma materialnymi rzeczami popłynęłyście, zacznijcie od szafy, również podejmijcie wyzwanie, spróbujcie. Nie ma co odwlekać, trzeba działać.:)
Życzę miłego tygodnia,
Magda:)
Written By
More from Magda
Recenzja: Kemping Nad Stawem w Malborku. Czy warto? Jak wyglądał nasz pierwszy raz na polu kempingowym.
To było nasze pierwsze nocowanie w przyczepie kempingowej. Pierwsze w przyczepie, pierwsze...
Read More